Ze smutkiem tak do niego jam mówić się zdawał:

»O światło Troi, Teukrów nadziejo jedyna,

Jakaż cię, o Hektorze, wstrzymała kraina?

Skąd idziesz? iż gdy tyle wsiąknęło w walk pole

Krwi bratniej, po tak ciężkim wojsk, miasta mozole,

Znużeni znów cię widzim? Co twarzy świetlany

Odjęło uśmiech? Czemu oglądam te rany?« —

On nic; próżnych mnie pytań nie wstrzyma przewłoką,

Lecz ze dna piersi mężnej westchnąwszy głęboko:

— »Uciekaj — rzekł — bogini synu, z ognia fali!