Dom Anchiza rodzica w cień chowa się skryty,

Wrzask dobiega, szczęk broni po domach i sadach.

Otrząsnąłem się ze snu, szybko wbiegłem na dach

Najwyższy i tam stojąc, wytężyłem uszy:

Tak gdy wśród szału wichrów w zasiewy pól ruszy

Pożar lub bystra rzeka, ze stromych gór rwąca,

Stłacza pola, plon bujny, trud wołów roztrąca,

Strzaskane ciągnie bory, ze skalnych igliwi

Nieświadom pasterz grzmotom dalekim się dziwi —

Odkryty wtenczas podstęp, Danaów mi zdrada