Wiadoma! Już Dejfoba198 dom wielki w gruz pada
Pod kłębami płomieni, najbliższy już płonie
Ukalegon199, sygejskie jaśnieją z łun tonie200,
Krzyk mężów się rozlega i głuche trąb dźwięki.
Broń w szale beznadziejną porywam do ręki,
Chcę zebrać oddział w bitwę i w zamek z druhami
Wbiec szybko, dzika wściekłość i gniew w sercu gra mi,
Pędząc naprzód — myśl: pięknie lec201 z orężem w ręku!
Wtem Pantus, strzał uszedłszy greckich, pełen lęku
Otriada, kapłan Feba, ocalenia szuka,