Zdepce węża, z wielkimi od strachu oczyma

Ucieka, a gad z gniewem grzbiet modrawy wzdyma:

Tak Androgej uchodził, drżąc na całym ciele...

My w gęstwę rot orężnych uderzamy śmiele;

Nieznających miejsc, trwogą owładniętych, społem

Ścielimy: los się z pierwszym sprzymierza mozołem.

Skrzepion w duchu zwycięstwem Koreb wojowniczy

— »O druhy, gdzie nam pierwsza fortuna — zakrzyczy —

Wskakuje ocalenia szlak pewny, bez ujmy

Tam idźmy: zmieńmy tarcze, w Danajów się strójmy