Do łodzi, część zaś w trwodze haniebnej się skłębi
W krąg konia, w znanej brzucha znów kryjąc się głębi.
Niestety! Dłoń wbrew bogom nie zdziała nic sama!
Oto z włosem rozwianym dziewicę Pryjama,
Kassandrę, tłum z Minerwy święconych wlókł stoczy.
Ona próżno wznosiła w niebo skrzące oczy —
Oczy tylko, bo drobne dłonie gniotą pęta!
Nie zniósł Koreb widoku, wnet rozpacz zawzięta
Rzuciła go w sam środek zbrojnych, na zgon ślepy.
Biegniem wszyscy z nim, w gęste wpadając oszczepy: