I zamęt, srogim gniewem pospólstwa czerń płonie:

Już lecą głownie, głazy — podaje szał bronie;

Wtem pełen cnót i zasług pojawi się starzec,

Tłum w ciszy słucha, waśni wnet musi się zarzec;

On słowy48 lud owłada, ucisza pierś w szale:

Tak morza grzmot umilknął wszystek, gdy na fale

Spojrzał rodzic; — rumakom pod niebem świetlanem

Puszcza wodze i lotnym pomyka rydwanem.

Zmęczeni Eneadzi49 w najbliższe wybrzeża

Mkną pędem, kędy50 Libia swe łany rozszerza.