Jęk donośny fal słychać, co rwą się ku skałom,
Tłukąc brzeg, wraz i głosy zmieszane bezładnie;
Wrą zatoki, od wirów piach wzburza się na dnie.
Więc ojciec Anchiz: »Patrzcie! Charybda już bliska,
Te rafy Helen, groźne te wieścił urwiska.
Do wioseł, druhy! Razem pochwyćcie za wiosła!«
Jak rzekł, czynią; Palinur, mistrz swego rzemiosła,
Okrętu przód na lewe pierwszy skręci fale:
W lewo wiatrem i wiosły320 pędzimy wytrwale.
Raz w niebo wzdęta topiel podnosi nas wodna,