I życie ocalili, i słyszą ich z dala.
Doli Oronta zbożny Enej się użala,
Amyka opłakuje i Lika los srogi,
Gijasa też z Kloantem, rycerzy bez trwogi.
Już koniec był, gdy Jowisz, śledzący z przestworza
Ziem okrąg, srebrem żagli mieniące się morza,
Wybrzeża i lud mnogi, wśród niebios zatrzyma
Swe kroki i w kraj Libii się wpatrzy oczyma.
Gdy takich trosk nawała pierś ciężko mu tłoczy,
Ze smutkiem, łzami wilżąc nadobne swe oczy,