Znów tedy z tymże licem co wpierw, boga postać

Zjawiła mu się we śnie i tak napomniała,

Podobna Merkuremu głosem, cerą ciała,

Włosem złotym młodości siejąca czar boski:

— «Bogini synu, jakże spać możesz bez troski?

Nie widzisz, jaki wkoło zdrad nawał cię nagli?

Nie słyszysz szumu wichrów, pomyślnych dla żagli?

Ona podstęp i srogą zbrodnię waży w łonie,

Pewna śmierci — i różnych gniewów burzą płonie.

Czyż nie ujdziesz stąd, póki ujść można bez trwogi?