Wiele ważąc, bo myśl jej gniew dawny zamąca.
Dziewica, mknąc po łuku z barw różnych tysiąca.
Niewidzialna dla oka, jasną drogą spłynie;
Tłok wielki widzi, wodzi okiem po kotlinie:
Port ją pusty i flota bez straży uderza.
Opodal tłum Trojanek na piasku wybrzeża
Anchiza płakał cicho; na morskie rozłogi
Patrzały wszystkie, płacząc: «Ach! Ileż to drogi
Zostaje biednym!» Jedna chęć przejmie je mocna:
Miasta pragną, żeglugi trud obrzydł im do cna. —