Najbardziej zbożny Enej. Wnet gromadną rzeszą

Za rozkazem Sybilli na wyścigi śpieszą

Z płaczem, by zwozić drzewo na ołtarz wysoki.

W bór stary, leża zwierząt, idą bez odwłoki:

Padają świerki, dzwoni na bukach siekiera,

Jesionów pnie i dęby łupliwe rozdziera

Klin ostry, z urwisk graby olbrzymie się toczą.

Enej pierwszy w tym dziele, zachęca ochoczo

Druhów i sam narzędzia takie chwyta w dłonie,

Przecież smutek głęboki skrycie żywi w łonie