Żyznej ziemi! Ty, matko, tkliwymi oczyma

Spójrz na mnie wśród udręki!» — To rzekłszy, krok wstrzyma

Bacząc, jaki znak dadzą i kędy polecą?

One pokarm zbierają, podlatując nieco,

Tyle, żeby idący dobrze je widzieli.

Gdy doszły do cuchnącej Awerna gardzieli,

Szybko porwą się z ziemi i powietrznym szlakiem

Mknąc, siadają opodal na drzewie dwojakiem,

Kędy złoto przez liście blask rzuca wesoły.

Jak pośród mrozów zimy krzew bujny jemioły