Złóż w ziemi, przeszukawszy Weliji port wielki,

Lub gdy można, gdy drogę ci dłoń rodzicielki

Ukaże — bo nie wierzę, byś bez bogów sprawy

Tak groźne nurty Styksu przebywał i stawy —

Daj rękę strapionemu, weź z sobą przez fale,

Bym umarły choć spoczął po cierpień nawale

W przystani błogiej!» — Ledwo rzekł, wieszczka przerywa:

— «Skądże to, Palinurze, żądza tak straszliwa?

Niepogrzebion, chcesz Styksu toń ujrzeć od razu

I nad rzeki Eumenid brzeg przejść bez rozkazu?