Burzliwe; — dnia czwartego zaledwie, na fali

Wyniesion, zobaczyłem Italię z oddali.

Zwolnam płynął do lądu, już doń się dowlokłem,

Wtem sroga rzesza na mnie, gdy w odzieniu zmokłem

Za skał zręby kurczowo chwytałem rękoma,

Napadła z mieczem, za łup biorąc nieświadoma.

Dziś fala mną na brzegu miota i wiatr dziki...

Więc przez nieba cię miłe światło i wietrzyki,

Przez ojca twego błagam, przez Jula, co rośnie,

Wybaw mnie — niezwyciężon — z nędz albo litośnie