Niosąc w brzuchu garść zbrojnych na Pergam wysoki,

Ona, chóry i orgie udając niegodnie,

Trojanki wokół wiodła i wielką pochodnię

Dzierżąc, ze szczytu zamku przyzywała Greki.

Mnie, troską znużonemu, ciężyły powieki,

W nieszczęsne ległem łoże i wnet moje oczy

Sen błogi, tak podobny do śmierci, zamroczy.

Tymczasem zacna żona wszelaką broń z domu

Wyniosła, miecz spod głowy wzięła po kryjomu;

W dom wzywa Menelaja i sale otwiera,