Gnozyjski557 tu Radamant558 twardym berłem władnie,
Rozsądza zbrodnie, zmusza, by wyjawić grzechy,
W których ktoś próżnej szukał za życia uciechy,
Do zgonu przeciągając swe czyny szalone.
Zaraz groźny bicz wznosząc, mściwa Tyzyfone
Chłoszcze winnych wśród szyderstw i srogie u czoła
Wstrząsając węże, siostrzyc huf na pomoc woła.
Z okropnym wtedy zgrzytem zgubna się odmyka
Bramica. — Czy spostrzegasz, jaka stróżka dzika
W przedsionku? Jaki potwór czuwa przed tym progiem?