Tak mówiąc wśród łez, które po twarzy się toczą:

«Więc przyszedłeś na koniec? Zmogła ciężką drogę,

Jak ufałem — twa czułość? Twarz twą widzieć mogę,

Synu, znany głos słyszeć, odpowiadać z bliska?

Roiłem ja, że kiedyś przyjdziesz w te siedliska,

Dnie licząc — i nadzieja nie zwiodła mnie wcale.

Przez jakieś, słyszę, ziemie, przez jakie gnał fale,

Ileż przygód miotało tobą, synu miły!

Jak drżałem, by ci Libii państwa nie szkodziły574

Ów zaś: «Twój, rodzicielu, twój cień zasępiony,