Często jawiąc się, zmusił mnie dążyć w te strony;

Ma flota na Tyrreńskim Morzu. — Daj uprzejmie

Prawicę, niech cię dłoń ma w uścisku obejmie!»

To mówiąc, rzęsistymi łzami zrasza lica.

Trzykroć wokół za szyję chce ścisnąć rodzica,

Trzykroć, chwytan daremnie, z rąk pierzchnie cień szary,

Podobny do wietrzyka albo sennej mary.

Tymczasem Enej ujrzy w zacisznej dolinie

Ustronny gaj, zarośla, skąd cichy szum płynie,

I rzekę Letę między brzegi szczęśliwemi;