Zetrze z nich i zostawi czysty ducha płomień,
Niebiański zmysł, żar w górnej poczęty krainie.
Tych wszystkich, kiedy tysiąc lat pełnych przeminie,
Nad rzekę Letę wielką gromadą Bóg woła,
Skąd znowu, swej przeszłości niepamiętne zgoła,
Za ziemią tęskniąc, w ciałach na świat się wychylą».
Tak rzekł Anchiz i syna razem ze Sybillą
Pociąga w środek rzeszy, szemrzącej dokoła,
I na wzgórze wychodzi, skąd zobaczyć zdoła
Długi szereg idących i poznać ich twarze.