Co wahaniem sam zbawisz kraj w ciężkich klęsk wirze?
Niech inni życiem tchnące zręczniej kują spiże —
Nie bronim! Niech w marmurze żywo rzeźbią lica,
Niech mowy głoszą lepiej, przemiany księżyca
Mierzą i wschody gwiazdy, co w przestworze płynie —
Ty władnąć nad ludami pomnij, Rzymianinie!
To twe sztuki: — Nieść pokój, jak twa wola samać
Nakaże, szczędzić kornych, a wyniosłych łamać!»
Tak ojciec Anchiz mówił; ich zachwyt oniemi.
«Patrz! — doda — Marcel kroczy z łupy bogatemi,