I stąd miasto Laurentu mianem się nazywa.

Szczyt tego lauru pszczoły (niepojęte dziwa!),

Z ogromnym brzękiem z niebios zleciawszy w koronę,

Obsiadły — i nóżkami ze sobą sczepione,

Rój z nagła wśród zielonych zwiesiły gałązek.

Zaraz wieszcz: «Obcy — rzecze — mąż małżeński związek

Zawrzeć śpieszy; z nim hufiec z tejże samej strony

Zdąża, by zająć zamek pod niebo spiętrzony». —

Nadto gdy przed ołtarzem, tuż obok rodzica

Stojąc, pali kadzidła Lawinia dziewica,