Patrzą malcy na krążek, co wirem się kręci,

Dodają pędu razy. — Nie mniej szybko ona

Środkiem miasta i tłumów gna, szałem pędzona.

Ba, nawet w bór, udając obłęd Bakcha zwodnie,

We większy szał wpadając, większą ważąc zbrodnię,

Ucieka, córkę w górach lesistych ukrywa,

By Teukrów zwieść i ślubne odwłóczyć łuczywa.

«Evoe Bakche! — krzyczy, — tyś jeden jedynie

Godzien tej panny, dla cię tyrs648 liściem owinie

I tańcząc w świętym chórze, rozpuści włos gładki!»