Zewsząd biegną i krzyczą, by pokój zerwano.

Wnet, wbrew wróżbom i woli bogów, lud dokoła

Przewrotną żądzą zdjęty o niecny bój woła;

Na wyścigi się cisną przed Latyna domem.

On jak skała stercząca stoczem nieruchomem

Opiera się; tak skała, z głośnym hukiem w szale

Bita wokół przez dziko szczekające fale,

Trwa ciężarem; daremnie spienione urwiska

I głazy grzmią, a morze porosty w nią ciska. —

Lecz w końcu, gdy się ślepym oprzeć nie mógł radom,