A wreszcie do najwyższych domu wzlata pował.

Noc była i głęboki sen już obejmował

Pomęczone zwierzęta ziemi z ptactwem społem,

Gdy ojciec Enej w chłodną noc, pod niebem gołem

Znużon rozterką myśli splątanych we wojnie,

Położył się i późnym snem krzepił spokojnie.

Natenczas sam bóg rzeki Tyberyn mu z bliska

Zjawił się wśród topoli, nad gąszcz uroczyska

Wstając, w płaszczu leciuchnym, żółtawym — na głowie

Wplecione we włos bujne się wiło sitowie.