Więc ojciec Enej, stojąc na wysokiej łodzi
I gałązkę oliwy wznosząc, tak zaczyna:
«Trojan widzisz, lud wrogi zastępom Latyna,
Co w pysze odtrąciły nas, znękanych srodze.
Do Ewandra dążymy. Odnieścież, iż wodze
Dardańscy przyszli szukać u druhów obrony».
Osłupiał Pallas, takim mianem uderzony:
«Ktośkolwiek jest, pójdź — rzecze — i z rodzicem pomów
Do woli; gościem będziesz pośród naszych domów».
Po tych słowach prawicę mu żywo uściska;