I z ubogim senatem kadzideł woń świeżą

Słali — ciepła krew, dymiąc, broczyła ołtarze.

Gdy ujrzą wielkie statki w cienistym wiszarze

Wśród gaju i w milczeniu poruszane wiosła,

Zlękli się nagle, wszystka rzesza się podniosła

Od stołów. Lecz przerywać uczt Pallas ochoczy,

Nie daje — sam z oszczepem naprzeciw poskoczy

opodal z pagórka: «Chłopcy! Co w te sioła

Nieznaną gna was drogą? Gdzie mkniecie — zawoła —

Skąd ród? Gdzie dom wasz? Pokój czy bój was przywodzi?