Niedostępne dla słońca; krwi strugi wciąż świeże
Wilżyły wokół ziemię. Nad bramą wysoką
Wisiały głowy, ciemną zbroczone posoką.
Wulkan ojcem potwora był; jego to żary
Z pyska ziejąc, wlókł cielsko swe wielkie bez miary.
Przyszła nam jednak w końcu pomoc upragniona
Ze strony boga: bowiem zabiwszy Geriona
Trójkształtnego721 i z łupu wielkiego wesoły,
Nadszedł Alcyd722 zwycięski, pędząc tędy woły
Ogromne: jar i rzekę zajmowały całą.