Lecz Kak dziki, by zgoła nic już nie zostało,

Na co by podstęp jego nie czyhał i zdrada,

Cztery byki ogromne ze stajni wykrada

I tyleż równie pięknych jałowic. By śliski

Grunt zwykłymi się racic nie znaczył odciski,

Za ogony wlókł bydło po urwistej drodze,

Myląc ślady, i w jamie ukrył ciemnej srodze.

Żadne znaki nie wiodły do groty tej z bliska.

Tymczasem, kiedy Alcyd wypędzał z pastwiska

Swe stada napasione w drogę, zaryczały