Odchodzące już woły; i zaraz gaj cały

Rozebrzmiał rykiem, wzgórza ślą gromkich ech krocie,

Razem i woły w wielkiej ukrywane grocie

Zaryczą: podstęp Kaka od razu się wyda.

Wtedy ból i gniew w piersi rozpłonie Alcyda:

Sękaty dąb porywa w dłonie i bez zwłoki

Szybkim pędem na góry zrąb wbiega wysoki.

Pierwszy raz wtedy Kaka ujrzano z daleka,

Jak z trwogą w oczach, szybszy niż Eurus723, ucieka

Do jaskini: strach skrzydła mu przypnie u nogi.