Gdy tak w Eolii Wulkan kwapi się co siły,
Ewandra w skromnym domu budzi ranek miły
I ptactwo, co pod strzechą świegotać zaczyna.
Wstaje zaraz, przywdziewa szaty starowina,
Tyrreńskie łapcie rześko nakłada na nogi
I przy boku tegejski748 zawiesza miecz srogi,
Pantery skórą ramię osłaniając prawe.
Przed nim stróże domostwa, dwa psy biegną żwawe.
Z wysokich progów śpiesząc tuż za krokiem pana.
Do komnaty, co była Enejowi dana,