Zawsze imię twe wdzięcznym pierwszeństwem zaszczycę,

W jakikolwiek kraj pójdę!» To rzekłszy, prawicę

Śle w stronę Ilioneja, lewą Sergestowi

Dłoń poda, toż Gijasa, Kloanta pozdrowi

I innych.

Zadziwiona widokiem królowa,

A potem losem męża, w te ozwie się słowa:

«Jakiż synu bogini, zawistny los gna cię

Przez klęsk tyle? Co rzuca w tych pustek połacie?

Ty żeś Enej, którego Anchizowi miła