Temilasa, tarcz rzucił i ręką, szalony,

Przycisnął ranę; wtedy w bok, od lewej strony

Przeszywając dłoń, lotna trafiła go strzała

I wraz śmiertelną raną oddech mu przerwała.

Stał syn Arcensa, w zbroję wyborną przyodzian,

W płaszcz z haftem i hiberski szkarłat; piękny młodzian,

Którego rodzic Arcens w bój wysłał radośnie

Znad rzeki Symetejon794, gdzie matki795 gaj rośnie

I Palika łaskawe ołtarze migocą796.

Mezent, włócznie złożywszy, trzykroć straszną procą