Snop światła, łunę rzuca guz złoty puklerza:

Nie inaczej wśród nocy pogodnej w pomroce

Komety krwawo płoną lub Syriusz migoce,

Co upał i choroby śląc ludziom, z ukosa

Świeci i zgubnym światłem zasępia niebiosa.

Lecz śmiały Turn nie zwątpił, że roty własnemi

Wprzód zajmie brzeg i wroga wygna z ojców ziemi,

Więc słowy krzepi serca i nie szczędzi nagan:

«Ot! Mamy, czego chcielim! Nam Mars nieubłagan

W dłoń męską ich oddaje. Dziś niech każdy na dach