Spienione statki nagle o brzeg trzasną z mocą

Latyński i na suchy ląd wskoczą, nad tonie,

Cało; — lecz inna sprawa z twym statkiem, Tarchonie,

Bo na bród rzucon, skały grzbiet spotka złowieszczy;

Pod naporem fal długo się chwieje i trzeszczy,

Wreszcie pęka. Żeglarzy toń wodna poniosła;

Płynące ławy wokół i strzaskane wiosła

Tłoczą ich — odpychają wstecz mętnych fal wały.

Turn gnuśnie chwil nie traci — porywa szyk cały

Na Teukrów i ustawia na zrębie wybrzeża.