Tymczasem miła siostra na pomoc Lauzowi
Śle Turna, co gnał lotnym wozem wśród wojsk mrowi.
Gdy ujrzał druhów: «Stójcie! — krzyknie, rad ogromnie —
Sam idę na Pallasa, Pallas tylko do mnie
Należy! Chciałbym ojca mieć widzem w tej chwili!»
Rzekł. Na rozkaz Rutule miejsca ustąpili.
Po cofnięciu się szyków, zdumiony niemało
Rozkazem, spojrzy młodzian na ogromne ciało,
Turna; wzrok srogi miecąc, w ciżbę się nie chowa
I tymi słowy skarci pyszne Turna słowa: