Bachmaty. Brat, wraz z wozu spadłszy, swe chłopięce
Bezbronne z przerażeniem wyciągnął doń ręce:
«Na rodziców, co takim zrodzili cię, chwało
Trojan, błagam: miej litość i zostaw mnie cało!
Zaś Enej: «Nie tak przedtem, gdy dłoń była czerstwa,
Mówiłeś! Giń i bratu dochowaj braterstwa!»
Wraz w pierś, duszy siedlisko, miecz wraził mu nagi.
Takie w otwartym polu odnosił przewagi
Dardański wódz, jak powódź lub wśród gromów trzaskań
Hucząca czarna burza. — Wreszcie z szańców Askań