Przypadł Turn i wnet włócznię świszczącą z daleka
Ciska. Larwa odwraca się wstecz i ucieka,
Turn sądzi, że to Enej sam uchodzi przed nim,
I próżno się nadziejom odda niepoślednim:
«Gdzie pierzchasz? Twych zaślubin strzeż! Z tej dłoni zabierz
Ziemię, której przez fale mord niesiesz i grabież!»
Tak krzycząc, gna i mieczem wydobytym błyska
Nie widząc, że wiatr próżne zeń czyni igrzyska.
Przypadkiem łódź tam stała u skalnych obramień
Stromego brzegu, z mostem opartym o kamień;