Bachmat wspiął się, powietrze bije kopytami,
Zrzuca jeźdźca, sam runie i leżąc na grzbiecie
Ze łbem przy ziemi, ciężkim go cielskiem przygniecie.
Wśród Trojan i Latynów wybuchnie straszliwa
Wrzawa. Nadbiega Enej, miecz z pochwy wyrywa
I tak woła: «Gdzież teraz ów Mezent ochoczy
I jego dzika siła?» — Tyrreńczyk, gdy oczy
Otworzył, tak z obliczem rzekł oprzytomnionem:
«Wrogu gorzki! Przecz szydzisz i grozisz mi zgonem?
Możesz zabić mnie — po to przygnałem w bój nowy,