Niewielką, lecz należną, rodziciel miał stary.
Inni raźnie z gałęzi lekkie splotą mary,
Jeżówki pręciem kryją, z dębu ścielą liście
I wieńcami w krąg łoże stroją uroczyście.
Na marach tych młodzieniec spoczął pięknolicy,
Niby ręką swawolnej zerwany dziewicy
Fijołek lub hijacynt, co jeszcze nie traci
Wiośnianej barwy swojej i wdzięcznej postaci,
Choć soków matka ziemia nie dostarcza. — Potem
Dwie szaty purpurowe, przetykane złotem,