Rodzic stary, którego z dala w smutku trzyma
Ardei gród...»
Te słowa nie zdały się na nic.
Gniew Turna, miast przycichnąć, rozgorzał bez granic.
Gdy jeno dech pochwycił, rzekł, wzburzon ogromnie:
«Porzuć, ojcze najmilszy, wszelką troskę o mnie,
Dozwól sławę okupić zgonem. Zresztą... co tam
Trwożyć się! Ja też oszczep prawicą mą miotam
Niesłabo, i od moich krew tryska uderzeń!
Daleka będzie matka-bogini — strach przeżeń862! —