Wprzód, niżbym, branka, zięciem Eneja ujrzała!»

Ze łzami słucha matki Lawinia nieśmiała,

Na twarzy jej wiośnianej rumieńca czar świeży

Zapała i przez lica spłonione przebieży.

Jak kiedy kto słoniową kość szkarłatem splami

Indyjskim, lub jak świecą splecione z różami

Białe lilie: — tak płonie wstydliwa dziewica.

On, miłością przejęty, patrzy w panny lica,

Rwie się w bitwę i krótko odpowie Amacie:

«Przecz łzami i złą wróżbą pierś mi osłabiacie,