W pośrodku gmachu stała przy wielkiej kolumnie,

Z Aktora łup, Aurunka, i wstrząsa nią dumnie,

Krzycząc: «O włócznio, próżno do żadnej rozprawy

Nie brana! Teraz pora!... Ciebie Aktor żwawy

W bój nosił — dziś dłoń Turna. Daj uderzyć śmiało,

Przedrzeć ostrzem kolczugę, co osłania ciało

Fryskiego gacha! Włosy za pomocą szczypiec

Trefione, myrrą zlane, brzeszczotem mu przypiec

W kurzu!» — Tak Turn się miota; z płomiennej twarzy

Iskry lecą, blask w oczach namiętnych się żarzy.