W następnym dniu, zaledwie rozjaśniła Zorza

Szczyty gór, ledwo konie Słońca wstały z morza,

Zionąc z nozdrzy wzniesionych światło pełne krasy —

Już, znacząc plac pod miastem na bliskie zapasy,

Rutule wraz i Teukrzy krzątają się w gwarze.

W środku dla wspólnych bogów zbudują ołtarze

Z darni. Inni zaś wodę i żar niosą społem,

Strojni w białe fartuchy i wieńce nad czołem.

Spieszy tłum Auzonidów, zbrojnych w długie włócznie.

Z otwartych bram. Stąd wali buf Trojan buńczucznie