W starszyzny gronie. Potem nad żarem zarzewia

Zarzynają zwierzęta i wyrwawszy trzewia

Żywym, składają misy na ołtarz sczerniały.

Lecz Rutulom od dawna zapasy się zdały

Nierównymi — lęk dziwny w ich piersi się wciska

Tym bardziej, gdy nierówne siły ujrzą z bliska.

Wzmaga trwogę Turn, który w milczeniu głębokiem

Uczcił ołtarz, podchodząc ze spuszczonym wzrokiem

Kolana drżą, młodzieńcze pobladło mu czoło.

Juturna, słysząc głośne szemrania wokoło,