Zaciemniając piórami pogodne błękity,

Prze wroga gęstą chmurą — aż lękiem pobity

I utrudzon ciężarem, łup puścił bez zwłoki

Do rzeki, a sam pierzchnął szybko pod obłoki.

Wrzask radości wybuchnął wśród rutulskich kolumn,

Dłoń ściągną do oręża. Pierwszy wieszczek Tolumn:

«To to było — rzekł — o co tak często błagałem!

Poznaję wróżbę bogów! Broń ze sercem śmiałem

Porwij ludu, gdy na cię zbir obcy uderza

Jak na ptaki niemocne, i twoje wybrzeża