W bój rącze gna rumaki — te polem odkrytem

Sadzą szybsze niż wichry — jęczy pod kopytem

Daleki kraniec Tracji; społem czarna Trwoga,

I Gniew i Podstęp gnają, groźne druhy boga:

Tak Turn w bitwy natłoku pędzi nieubłagan

Dymiące z potu konie i nie szczędzi nagan

Dla ległych wrogów. Pryska krew na wszystkie strony

Spod kopyt, które depcą piach krwią przesycony.

Już Stenela, Tamira i Fola powala:

Tych z bliska włócznią bodąc, tamtego zaś z dala;