Antej i Mnestej runie, z nimi cała rzesza
Wojowników. Kłąb ślepej kurzawy się miesza
W polu; drży ziemia, bita rumaków kopytem.
Widzi Turn mknące szyki wojsk w polu odkrytem,
Widzą Auzońce. Zimny lęk zmroził im łona
Do głębi. Pierwsza pierzchnie Juturna strwożona
Wrzaskiem, nie śmiejąc wytrwać w bojowym mozole,
On zwarty hufiec wiedzie przez otwarte pole.
Jak gdy ku brzegom, z niebios oderwana chmura
Przez pełne morze sunie, wnet trwoga ponura