Rutulów: pierzchną, pyłu wzniecając zamiecie.

Enej zbiegłych nie raczy ciąć mieczem po grzbiecie,

Mija prących od czoła. Kędy kurzu chmurna

Zawieja rzednie, pilnym okiem szuka Turna,

Tego tylko na walkę przyzywając srogą.

Więc Juturna, o brata nagłą zdjęta trwogą,

Metyska, co powoził, znienacka obala

Z rydwanu i w kurzawie porzuci go z dala;

Sama wskoczy i dłońmi wodze wstrząsa śmiało.

Przybierając Metyska głos, zbroję i ciało.