Bez przerwy, bez spoczynku, w tłoku zamieszania.

Wtedy matka nadobna Eneja nakłania,

By ku murom gromadę wojsk zwrócił zwycięską

Czym prędzej i Latynów nagłą złamał klęską.

On wśród szyków, za Turnem śledząc, końmi toczy

Tu i ówdzie — ku miastu wreszcie zwrócił oczy,

Które stało bezkarnie, piętrząc się nad taras

Wałów — i śmielszy bitwy plan zaczął snuć zaraz.

Mnesteja ze Sergestem i Serestem społem

Woła, na wzgórek wstąpi z rozjaśnionym czołem;