Tkwił pomiędzy korzenia podatnymi skręty.

Przyskoczył Dardanida, chce wyrwać grot z drzewa,

Aby dosiąc nim wroga, gdy się nie spodziewa

Dopaść z bliska. — Turn wtenczas, nieprzytomny z trwogi:

«Ty, Faunie, i ty, Ziemio! — krzyknie — oszczep srogi

Dzierżyjcie! Wszak jam zawsze czcił wasze ołtarze,

Które hańbi dziś plemię Eneadów wraże!»

Rzekł i nie próżno boga błagał wśród zatrwożeń,

Bo Enej, szarpiąc włócznię wbitą w giętki korzeń,

Darmo trudzi się:, między splątanymi węzły